Home Publicystyka
Bohaterowie „Faktów”

Zainicjowany przez nas kącik wspomnieniowy z cyklu „Z najnowszej historii” rozkręca się. Po uroczystościach z okazji 20-lecia samorządu terytorialnego redaktor naczelna „Faktów” Anna Staniaszek napisała artykuł pt. „Władza świętowała rocznicę”. Artykuł zajął trzy strony, z tego połowa poświęcona została mojej skromnej osobie. I wcale mnie to nie zdziwiło, w końcu przez te dwadzieścia lat dałem się w życiu samorządu bełchatowskiego zauważyć. Ale nie znalazłem tam ani pochwał za ciężką pracę u podstaw początków samorządu miasta w I kadencji, ani obiektywnej oceny trudu wszystkich radnych i ekip, jakie zarządzały miastem na przestrzeni tych dwudziestu lat. Znalazła się za to analiza moich aktualnych stosunków z niektórymi radnymi Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” tylko po to, by podjąć próbę podważenia moich słów z majowego Biuletynu PLUSa, że PLUS to kontynuacja Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Zacznijmy więc od początku.

Paweł Pawłowski
– dawniej współpracowaliśmy w samorządzie I kadencji, później w spółdzielni „Dolsat”, a dziś jesteśmy – jak pisze Anna Staniaszek – skłóceni. Trudny to był partner do współpracy, ale jakoś wytrzymaliśmy do końca I kadencji, natomiast do spółdzielni „Dolsat” zapisał się w 1996 roku, a więc w rok po wejściu „Vectry” na rynek bełchatowski. Od początku wykazywał duże zainteresowanie działalnością firmy i został wybrany do Rady Nadzorczej. Potem dał się poznać jako nieustanne źródło zamętu w firmie, a na etapie przekształcenia w spółkę ujawnił się jako wynajęty „słup” do wykupu udziałów firmy w celu wrogiego przyjęcia przez konkurencję. Zarząd „Dolsatu” dysponuje dowodami kontaktów Pawła Pawłowskiego z przedstawicielem „Vectry” i umową, na podstawie której dostał pożyczkę w wysokości 2,5 mln zł od nieznanej i nieaktywnej firmy, zarejestrowanej na 50 tys. zł kapitału założycielskiego. Dowody te są przekazane do prokuratury bełchatowskiej i do sądów, do których zwrócił się zarząd „Dolsatu” Sp. z o.o. o wykluczenie nieuczciwego wspólnika. Powiedzenie więc, że jestem skłócony z Pawłem Pawłowskim, jest tylko częściową prawdą, gdyż jako Przewodniczący Komitetu Budowy Sieci Kablowej na os. Dolnośląskim, powstałym w 1988 roku, a następnie jeden z założycieli spółdzielni „Dolsat” w 1989 roku oraz jako konsekwentny udziałowiec „Dolsat” Spółki z o.o., wraz z innymi 21 udziałowcami, posiadającymi około 55% udziałów, stoję niezmiennie murem za zarządem, którym kieruje z powodzeniem od 1994 roku Darosław Łakomski, i wraz ze wspólnikami nie zamierzamy tego zmieniać. Inicjatywa tej „kłótni” leży więc całkowicie po stronie Pawła Pawłowskiego, który zdecydował się na odegranie tej niechlubnej roli, ale i konsekwencje takiej działalności również całkowicie spadną na niego. Pani Anna Staniaszek pisze w tekście: „Dziś trwa bezpardonowa wojna o firmę. Niedawno kilka stacji telewizyjnych transmitowało bitwę na metalowe rurki o „Dolsat”.

Więcej…
 
Gdzie leży prawda?

„Prawda leży tam, gdzie leży” – można powtórzyć za ś.p. posłem Sebastianem Karpiniukiem i nikt nie będzie miał wątpliwości, że jest to oczywista oczywistość. Ale gdy do opisu otaczającej nas rzeczywistości zabiera się Anna Staniaszek w tygodniku „Fakty”, to nic nie jest ani jasne ani oczywiste.

Opisując obchody 20-lecia samorządu miasta redaktor naczelna „Faktów” Anna Staniaszek przytoczyła fragment homilii, wygłoszonej podczas mszy św. przez ArcybiskupaWładysława Ziółka, w której zacytował słowa Jana Pawła II –„jeden z drugim brzemiona noście. Solidarność to jeden z drugim, nigdy jeden przeciw drugiemu.” I już od siebie dopisała: „W Bełchatowie te słowa zabrzmiały jak memento.” I dalej pół artykułu poświęciła opisowi moich relacji z Pawłem Pawłowskim, Grzegorzem Stępińskim i Ryszardem Wyczachowskim. Szczegółowo ustosunkowuję się do tego opisu w artykule z cyklu „Z najnowszej historii”, gdyż nie da się ukryć, że te relacje miały wpływ na sprawy bełchatowskiego samorządu i w dalszym ciągu wywierają istotny wpływ na lokalną scenę polityczną. W dniu 6 czerwca przeżywaliśmy wielkie święto wyniesienia na ołtarze błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki i przy tej okazji wysłuchaliśmy ponownie jego niezłomnego głosu w wielu kazaniach, w których wielokrotnie wypowiadał się na temat prawdy. Między innymi mówił: „Prawda ma w sobie znamię trwania i wychodzenia na światło dzienne, nawet gdyby starano się ją skrupulatnie i planowo ukrywać. Kłamstwo zawsze kona szybką śmiercią. Prawda zawsze jest zwięzła, a kłamstwo owija się w wielomówstwo. Korzeniem wszelkich kryzysów jest brak prawdy.” Słowa te wypowiedział w dniu 26 września 1982 roku, a więc wtedy, gdy kłamstwo niejako z urzędu zostało wpisane w opresyjne w stosunku do obywateli działanie instytucji państwowych. Gdy z entuzjazmem angażowaliśmy się w nurt przemian na przełomie lat 1989/1990, które miały przemienić Polskę w kraj przyjazny własnym obywatelom, nigdy nie przypuszczałem, że słowa ks. Jerzego Popiełuszki nabiorą dla mnie po 20 latach szczególnie aktualnego znaczenia. To, co się dzieje w Bełchatowie, skłoniło mnie do podjęcia się roli redaktora naczelnego Biuletynu PLUS. Mocno przysłużyła się tej decyzji twórczość dziennikarska Anny Staniaszek w tygodniku „Fakty”.

Więcej…
 
PLUS to kontynuacja Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”

Dobrze w historii samorządu miasta zapisał się Komitet Obywatelski „Solidarność”, który w pierwszej kadencji, w latach 1990-1994, zbudował podstawy samorządu, przełamał historyczne zakłamania, przyczynił się do rozwoju infrastruktury miejskiej. O dokonaniach pierwszej kadencji samorządu piszemy dzisiaj szczegółowo w artykule z cyklu „Z najnowszej historii”, gdyż właśnie obchodzimy 20. rocznicę odtworzenia samorządu terytorialnego.

Inwestycje a rozwój miasta

Komitet skupiał ludzi, którzy swoją aktywnością wpisali się w rewolucję solidarnościową, której głównym sensem była radykalna zmiana szarej, zakłamanej, komunistycznej rzeczywistości. Silna motywacja do działania oraz fundament wartości wyniesionych z „Solidarności”, zbudowały solidną konstrukcję samorządu miejskiego, z narzuconą filozofią polityki intensywnego programu rozwoju miasta tak, by nadrobić stracony czas i stworzyć warunki do życia i rozwoju mieszkańców miasta. Ta polityka intensywnego rozwoju była realizowana przez wszystkie następne kadencje, świadczy o tym chociażby procentowa ilość środków, przeznaczanych na inwestycje tj.: 20% do 30 % ogółu wydatków, podczas gdy inne sąsiednie miasta wydawały na ten cel 10%-15%. Po 20 latach ten efekt mieszkańcy Bełchatowa zaczynają dostrzegać wyraźnie, gdy porównują dokonania okolicznych miast.

Więcej…
 
Zaczęło się w sierpniu…

Sierpniowy zryw roku 1980 był konieczną odpowiedzią ówczesnej władzy, że naród ma już dość kpin i nieliczenia się z jego wolą i oczekiwaniami. Mądre wyciągnięcie wniosków z krwawych wydarzeń poprzednich zrywów, aby nie wychodzić na ulicę, a zademonstrować opór wewnątrz zakładów pracy przyniósł wreszcie pozytywny skutek.
PZPR straciła twarz i kontrolę nad społecznym buntem. Robotnicy dali wyraz swemu niezadowoleniu i wymusili podpisanie porozumień sierpniowych. Stało się to możliwe dlatego, że wszystkie grupy społeczne włączyły się do z szerokim poparciem. Odwaga wobec  tak zdecydowanego sprzeciwu wobec władzy była w cenie, ale czara goryczy wzięła górę nad obawami i konsekwencjami.
Patrząc na dalszy rozwój sytuacji po tylu latach można wyciągnąć wiele wniosków. Szkoda, że nasi następcy w związku- koledzy działacze odeszli od tego ducha, który nas w 19809 roku jednoczył, w myśl hasła „w jedności siła, nie dajmy się skłócić ani podzielić”. Rozdrobnienie i rozbicie monolitycznej „Solidarności” doprowadziło do tego, że rola związków zawodowych została pomniejszona i ograniczona- straciła ona swą skuteczność i waleczność w obronie miejsc pracy i praw pracowniczych. I choć życie potoczyło się jak widzimy, to i tak w historii zostanie zapisane, że to polska „Solidarność” dała przykład wszystkim narodom uciskanym przez Wielkiego Brata –ZSRR, że w jedności siła i dzięki determinacji możliwe było wybić się na niepodległość.
I choć można  różnie na te czasy patrzeć i różnie je teraz oceniać, to mimo to warto było tą walkę podjąć, bo doprowadziła do tego, że Polska jest innym krajem, z którym należy się liczyć w Europie i na świecie.
Dumny jestem z tego, że choć w maleńkim zakresie, ale uczestnicząc w tej walce przyczyniłem się także do tych przemian. Źle się stało jedynie, że w pewnym zakresie odtworzył się układ „MY” i „ONI”. Ale należy wierzyć, że obecni działacze wyciągną wnioski i przywrócą znaczenie „Solidarności” na polu związkowym.
Na naszych oczach spełniły się słowa Ojca Świętego Jana Pawła II : „Nie ma wolności bez „Solidarności”. Należy dodać: tej przez duże „S” i tej przez małe s.


Kazimierz Kasprzak

 
Sierpień 1980

Za najjaśniejszą, za Waszą, Naszą i Czyjąś
Za krew przelaną, krzywdy i blizny
Gdziekolwiek Polacy się bili i wciąż biją
Wciąż za wolność i godność ojczyzny.

Solidarność narodu wzywa wszystkie stany,
Nigdy więcej przelewu krwi bratniej!
Już dosyć nędzy w kraju lat tyle nękanym,
Lub staniemy do szychty ostatniej.

Od Bałtyku po Tatry naród spracowany
Z kolan wstaje i słucha w zadumie
Wici! Wici! rwij pęta i zrzucaj kajdany!
Strajk! Strajk! słychać było w wiatru szumie.

A wiatr w pogodne dni sierpniowe w łanach nucił
W zbożach złotych i ogrodów kwiatach.
Polsko; córko Europy już czas powrócić
Do wielkich, wolnych narodów świata.

Tak w upalne piękne dni sierpniowe
Koniec strajku i przyszło wzruszenie
„Solidarność” z Rządem podpisała umowę,
Pozorną- tak jak porozumienie.

Wacław Bagiński
Sierpień 2010  

Wacław Bagiński jest członkiem Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym w Bełchatowie.

 
Co nam zostało z tamtych lat – garść refleksji

Ruch „Solidarność” jako zjawisko społeczne nie miał żadnych, dotychczas spotykanych w historii wzorów. Był to nasz, polski, narodowy zryw. Porównywalny z insurekcją kościuszkowską, czy powstaniami narodowymi, tyle że bezkrwawy. Była to walka przeciw komuś- opresyjnemu komunistycznemu reżimowi i o coś – o wolność, tą fizyczną, materialną i tą duchową czyli swobodę wypowiadania myśli, wyznania wiary i przekonań oraz poszukiwania prawdy. W ciągu minionych 30 lat „Solidarność” wyrażała różne nurty. Od nurtu strajkowego, patriotycznego, religijnego, przez konfrontacyjny w stanie wojennym i później, aż do roszczeniowego. Jednak przez cały ten czas zachowała główny nurt związkowy i wywierała silny wpływ na politykę. Mimo delegalizacji związku i represji wobec członków, nie udało się komunie zdławić naturalnego dążenia do wolności. Skutki jednak okazały się mało optymistyczne.

Więcej…
 
Demokracja to rządy ludu, a nie mafii

„Demokracja to rządy ludu, a nie mafii” – to hasło jakie było na plakacie, który wywiesiłem w pokoju nauczycielskim w Szkole Podstawowej Nr 1, w dniu w którym poinformowałem dyrektora szkoły, że powstał Komitet Założycielski NSZZ „Solidarność” Oświaty i Wychowania w Bełchatowie. Jako młody nauczyciel niewiele jeszcze wiedziałem o mechanizmach władzy. O mafii tylko słyszałem, ze jest gdzieś na Sycylii i w Ameryce. Plakat dostałem w siedzibie MKZ NSZZ „Solidarność” w Piotrkowie Tryb., gdy zwróciłem się o pomoc przy zakładaniu związku. Pierwszą walkę,  już jako przedstawiciel związku stoczyłem z dyrektorem o to czy ten plakat może wisieć w pokoju nauczycielskim. Plakat rzeczywiście był prowokacyjny, a dyrektor nie zostawił mi cienia wątpliwości kogo reprezentuje w tym sporze.  W PRL wszystko było fikcją i sztucznym teatrem na użytek proletariatu i mieszkańców wsi, po to by aparat partyjny PZPR,  uzależniony od Moskwy, mógł nadzorować nasz kraj. Wysiłek całego aparatu państwa  był zaangażowany w działania propagandowe, a jak to nie wystarczało to w działania siłowe wobec własnych obywateli. Byli lepsi od mafii sycylijskiej i amerykańskiej razem wziętych.

Więcej…
 
«pierwszapoprzednia12następnaostatnia»

Strona 1 z 2
"images/img_04x.jpg